Coraz częściej na temat jerkowania są zadawane pytania. Coraz częściej też pisze o tym prasa wędkarska. Coraz częściej tez są podejmowane próby połowu na tym niby nowym sprzęcie, a raczej przynęcie. Coraz częściej też są ochy i achy na temat, jakie to sztuki łowią na tą metodę.Furora. Coraz częściej też słyszę o tym, że u nas w Polsce nie zdaje egzaminu. No nie zdaje. Dlaczego, o tym później.
Postaram się wyjaśnić pewne niewiadome, sprzeczności używania jerków ( sliderów ) w tej niby nowej metodzie.
Pisze nowej bo jak mi wiadomo już takie próby były kilka lat temu i firma Salmo wyrzuciła na rynek te bezterowce. Potem Jexon ale nie trafiły do naszych gustów.Podobnie jak stało się to z cykadami. Znowu powracają !?
Jerk ( ale to tylko nazwa,potoczna i przyswojona bo ta technikę możemy wykonać równie dobrze kopytkiem gumowym ) ale dalej } w samym założeniu wynalazcy i producenta jest stworzony do połowu na płytkich wodach, zbiornikach. To takie coś jak poper tylko, że schodzi pod wodę. Przy dobrym prowadzeniu, umiejętnym prowadzeniu można na tych zbiornikach uzyskać całkiem nie złe wyniki. Ja osobiście testowałem je w leśnych, ukrytych zarośniętych jeziorkach w Zachodniopomorskim. Początkowo byłem zauroczony i tak naprawdę miałem przeistoczyć swój cały sprzęt na szczupaka w to nowe ustrojstwo, ale dobrze że tego nie zrobiłem.
Wiem, że i na jeziorach Szwecji gdzie jest większa kultura wędkarska ( złów i puść ) Tam jest ryby sporo więc bije we wszystko co się rusza. Czasami mamy przez to manipulację. Wyjmują taaaaaaaakie sztuki i fotka. Jaką ? Ano powiem tak, promocja. To specjalisci od promocji. Promowanie ich tu na nasze wody jest raczej naciąganiem. Ale to moje zdanie.
Co nie którzy mówią, że dobre jest wiosną i jesienią, dlaczego nie wiem uzasadnienia nie widzę. Wiosną np. nie można poławiać szczupaka, a jesienią, to już trochę inaczej, ale szczupak schodzi za rybą głębiej.
Przypominam sobie pierwsze potyczki w tej metodzie. No marnie to wychodziło, ale z czasem technika połowu przychodzi sama. Wyjaśniam , co rozumiemy przez metodę jerkową choć zdaję sobie sprawę, że większość wędkarzy, jerkowców związanych z tą metodą doskonale to już wie. Jest to metoda prezentacji przynęty, a co rozumiemy prze prezentacje. a to, że wykonujemy różne, krótkie lub dłuższe szarpnięcia wędziskiem mające na celu wprowadzenie przynęty w niejednostajny i atrakcyjny (wabiący) dla ryby ruch. Stylów szarpania jest tylu ilu wędkarzy. Każdy, napotkany przeze mnie wędkarz a było ich dosyć sporo robi to na swój specyficzny i jak twierdzi nie zawodny sposób. Wiemy, że każdy z nas jest tym najlepszym. Tak więc trudno doszukiwać się tutaj reguł, jakiejś prawidłowości.
Ta metoda, jerkowanie, czy to u nas czy w świecie to nic innego jak prowadzenie przynęty, ja to nazywam nerwus, Bo patrząc na jekowca odnosi się wrażenie, że go trzepie, meczy jakaś choroba i tak sobie szarpie wędką. Jest bardzo trudno poszukiwać jakiejś prawidłowej sentencji czy zasady. Są pewne prezentacje, jednak to wszystko zależy od wody, czyli od stanu roślinnego, dołków, pagórków czy głębokości.
Kiedy popatrzymy na wabiki i ich ilość i z czego są zrobione dojdziemy do tych samych prawd, czyli nie jest to nic innego jak tylko prezentacja.
Proszę popatrzyć na Japońskie małe woblerki typu minnow czy amerykańskie pullbaity a może angielskie. Popatrzmy na bezterowce, a nawet teraz już są stosowane gumowe.
Wiec nic innego jak nowości i jeszcze raz nowości. . Pozostaje wtedy pytanie a gdzie ten cud wabik, stad moje znaki zapytania i nieufność bo dobry wynik osiągniemy równie istniejącymi już wabikami.
Co by jednak nie powiedział to i w Polsce staje się ta metoda coraz bardziej popularna.
Salmo swoje robi, popularyzacja to sztuka. Jak pamiętam już 10 lat temu tworzyły się pewne grupki które były zafascynowani tą metodą i są nadal. Szwedzi równie pokochali tę metodę, więc dlaczego by i nie my. Ale w Szwecji maja co łowić a u nas !?
Przemysł wędkarski nie pozwoli nam zapomnieć o sobie bo jak nigdy robią coraz to nowsze modele
Rzeczywiście, kiedy mówi się o jerkowaniu wielu z nas myśli o typowych, twardych przynętach bezsterowych. W sklepach możemy z powodzeniem kupić wiele z nich. W Polsce liderem jest Salmo, które już od kilku lat przyzwyczaja i wtajemnicza nas w techniki połowu na te przynęty. Powoli pojawiają się i inni. Coraz częściej jednak staramy się dogonić te piękne zdjęcia z reklamówek i sięgamy po sprzęt nawet za ocean. Ci którzy zafascynowali się tą metoda poszukują przynęt w różnych krajach europejskich. Wszystko to po to by znaleźć coś co przyciągnie uwagę tego jedynego, wymarzonego szczupaka. Ale czy przynęty twarde to jedyny wybór? Nie którzy twierdzą, że jerkować można każdą przynętą. Guma też.. To po co nam jerki. Ja osobiście do jerków zaliczam również duże gumy oraz woblery raczej te z krótkim sterem, które podczas poszarpywania skaczą swobodnie na boki. ( czyli maja nie dobrze wyprofilowany ster, krótki ster ) Jednak nadal uważam, że najbardziej efektywne są typowe przynęty jerkowe.
Ale wobki typu minnow to Pstrągi.
5 centymetrowe to Bolenie itd. itd.
Powiem tak wrażenia są, ale czy aż takie by zmieniać świat.
Czy na płytkiej wodzie, i tylko na płytkiej wodzie.
Odpowiem tak, nie tylko. Metoda ta pozwala też na prowadzenie jej w głębszych wodach. jednak unikał bym głębokości poniżej 5 m. Moje próby w głębszych, nie dawały oczekiwanego efektu. Na tych głębokościach zawsze lepiej spisują się stare metody, a wiec gumki czy opad. Koguty.
Do tego przekonało mnie tez pobicie, a raczej pobicia tuz pod sama powierzchnią. Po prostu szczupak odprowadzał nie raz przynętę i kiedy znajdowała się tuż pod sama powierzchnią następowało uderzenie. Za pierwszym razem tak się przestraszyłem , że o mało nie wypadłem łodzi. to mnie właśnie upewniło i przekonało, że jest to przynęta do prowadzenia pod powierzchnią lustra wody. Moi znajomi mówią, że są w stanie takim jerkiem wyciągnąć szczupłego właśnie z dna. Tak i proszę się nie przyjmować jeżeli kolega na gumki ma lepsze wyniki, ale na 100 % powiem, że przynęta ta najbardziej efektywna jest na płytszych łowiskach (0,5 – 1,5m)
Czy jakiś nowoczesny sprzęt może nam pomóc, powiem, że nie, chociaż czujemy bardzo dokładnie kryjówkę to nie zawsze taki ukryty szczupak daje się nabrać na jerka. Jak to w wędkarstwie, rządzi przypadek. ( echosonda nie )
Co do rozmiarów to jak na nasze Polskie warunki nie stosujemy takich jak np. w krajach zachodnich nawet do 40 cm. Wystarczy zupełnie od 6cm do 18 cm no może 20 cm. To takie wielkości jak do połowu Głowacicy, a dotychczasowe moje doświadczenia tylko to potwierdzają Duże nie znaczyb ryba i dużo ryby.. I nie prawda jest że duży jerk nie miał w ogóle wpływu na rozmiar ryby.Jek wiemy szczupak może połknąć rybę nawet połowę swojej długości.
Jerk jest dosyć ciężki i nie
jedni na widok spadającego jerka 80 gr czy 120 gr mówią co Ty walisz kamieniami, i mają rację, ale w żadnej mierze nie przeszkadza to rybie. Powiem wręcz, że nawet poprawia pobicia, bo nie raz zdarzyło mi się widzieć szczupłego na płytkiej wodzie i kiedy podrzuciłem przynętę momentalnie nastąpił atak i szczupak wisiał. Proszę więc się tym działaniem w ogóle nie przejmować. Przynajmniej dla mnie nie ma sprawy.
Wracając do pobić to muszę powiedzieć, ( i tu wracam do słów wypadnięcia z łodzi,) że pobicia są potężne, nawet kiedy uderzy mniejsza sztuka. Impet z którym pobija szczupak jest tak silny, że nogi się uginają. Wygląda to tak jakby całą swoją agresję szczupak zgromadzi na to jedno pobicie, a nam wydaje się że mamy sztukę życia. Porada moja to, jeżeli łowisz na płytkiej wodzie i widzisz za jerkiem podkradający się kloc to nie zmieniaj nic pracuj jak dotychczas, spokojnie i stabilnie a nagroda zawiśnie sama.
Czasami zdarzy się że ryba minie się z celem to jednak nie wyjmuj przynęty i bądź pewny, że za chwile uderzy jeszcze raz tylko bardziej skutecznie.
Technika prowadzenia, albo inaczej prezentacja.
. Co nie którzy myślą, że jest to metoda nie do opanowania. Nic bardziej błędnego.
Inni znowu, że potrzeba nowego sprzętu. Nie prawda.
Oczywiście początki nie należą do łatwych, ale już po kilku dniach połowu a co za tym idzie treningu, przekonasz się że nie jest to nic specjalnie trudnego, i dojdziesz do wprawy.Nie pisze sztuki jak to czynie w artykułach przy muszce, czy nawet prowadzeniu woblera.Wiele jerków ma, wbrew panującej opinii, wbudowaną akcję. Co wtedy, no nic, prowadzimy spokojnie a jerk robi pod woda swoje, czyli prezentuje swoje zalety a są one magicznie i podstępne.
Natomiast jeżeli chodzi o sprzęt proszę się nie martwic, ja mam zwykłe kije do spinningu do 30gr i jeden poważniejszy jeżeli chodzi o CW bo 60 gr i w zupełności mi to wystarcza, a raczej wystarczało bo jakoś ostatnio zaniedbałem tą metodę.
Tak wiec nie zawracajcie sobie głowy specjalnie sprzętem i prowadzeniem bo czy jerk zrobi skręt czy dwa ww lewo a jeden w prawo to tak na prawdę nie ma żadnego znaczenia, liczy się efekt końcowy. Wiszący szczupak czy inna bestia. Czy nie ? luzik A wszystko zależy od prezentacji przynęty bo to na tym polega i od tego ta nazwa.