My uważamy go za drapieżnika ale tak na prawdę to z karpiowatych. Dziwne ? Nie bo karp też lubi cmoknąć mała rybkę, naprawdę. Jednak co ten wyprawia to przechodzi ludzkie pojecie. Specjalista od ogłuszania. Specjalistą jest tez w dziedzinie brań, chimera nie z tej ziemi. Jak to jest że wiesz ze tam jest widzisz ja a ona nic, po prostu kpi sobie z nas. To bardzo boli, ale za to jak pobije to mamy nagrodę nie z tej ziemi sam hol jest tak fantastyczny, nie ma wędkarza któremu nogi by nie odmówiły posłuszeństwa.
Balet na ogonie i skoki wzwyż. Jego ogonowa płetwa robi przede wszystkim dwie rzeczy tłucze i pływa i jedno i drugie robi bardzo dobrze, ba super. Powiem jeszcze o ataku na upatrzona zdobycz. To jak to robi to czysty szał, mig i koniec. Uderzenie jest tak silne, że nie raz się przestraszyłem. Naprawdę, serce staje jak taki walnie 2 m od Ciebie. Dobrze powiedziałem, myślę, że dobrze.
Stalowo srebrzysty do białego na brzuchu, lekko różowe płetwy a jego budowa to torpeda. lub wrzeciono, zębów tez nie małe ma za to żeby wewnętrzne czyli głębokie czyli gardłowe. Są mocne i bardzo ostre więc nie zalecam grzebać za przynęta zbyt daleko i to palcem. Rzeki i szczególnie duże rzeki są jej domem, rajem ale nie tylko. Co niektórzy mówią, ze chodzi tylko w środkowym nurcie, ale to nie prawda, sam widziałem nie raz i łowiłem przy przybrzeżnej strefie a najbardziej przy budowlach wodnych o rożnych kształtach poczynając od mostów a kończąc na opaskach. Opowiadają tez bajarze o nim jak o czymś co widzimy talko raz w życiu, ale to bajki. Bajka nie jest jednak to jak przyrasta i czym się karmi. Szybko rośnie to fakt dwa latka a już połknie rybkę połowę swej wielkości, jednak ukleja to jego ulubiony pokarm pomimo, ze w pierwszy roku zajada tylko denna faunę. Dale to już samotnik i pirat polujący na zdobycz. Wracam jednak do tego samotnika, to nie tak całkowicie prawda bo widziałem nie raz stado boleni jak stado wilków, te mieszały i siały zamęt. Jego waga wzrostu to około 7 kg. A długość, no nie jedni pokazują tyle, no nie tyle chłopie, ale około 80 / 90 cm to do przyjęcia. O takich jednak tylko marzymy. Sześćdziesiątka to już jest co holować i takich życzę.
No tak ale jak ustrzelić czy na co przypolowac taką ? To że spinning nie muszę tłumaczyć, ale tym co nie wiedza mówię, spin. Osobiście sprawdzają mi się wahadełka i to nie duże, jak i woblerki 4/5 cm w kolorze szarym, najlepiej jednak na blaszki ,otrzymałem kiedyś od mojego przyjaciela z Anglii wyroby własne, mam jeszcze kilka a są to małe klepaki-miedziaki to jest broń godna przeciwnika jakim jest boleń, nie są za szerokie i nie za długie 3cm dł i 15 mm szerokie coś w tych granicach, bo nie sztuka opisywać wszystkie.Co do żyłki to rożnie, widziałem gościa, który trzepał 30-stka a inny biczował 0,28 bo się może zerwać, no nie w tym interes ale SA rożne gusta. Ja osobiście mam żyłkę jak najmniej widoczna w wodzie czyli jasna zieleń, lekki błękit, i bardzo jasny brąz a to dlatego, że boleń widzi, bardzo dobrze widzi i to jest nasz pech. Jeżeli chodzi o średnicę to w zależności od rzeki na Sanie kiedyś łowiłem na żyłce dobrej klasy o średnicy 018 mm przyznam też, że tam się większych jak 40 – staków nie spodziewałem ale na ogół stosuje 0,20/0,22 i to wystarczy w zupełności. Teraz opisze moja tajna broń na bolenia, SA to tak zwane dzwonki, jest to obrotówka z bardzo wąskim skrzydełkiem ale jako korpus ma dzwoneczek a w nim kółko zębate. Przy ściąganiu daje bardzo delikatny dźwięk i prowadzę przynęty prawie pod sama powierzchnią, to ważne, a jeżeli na powierzchni to i wiadomo szybka. Znam tez takich którzy odradzają obrotówek, ale ja to jestem ja i mówię Wam jest to nie prawda, jedynie o co chodzi to o to by narobić szumu o odpowiedniej amplitudzie. Kiedy boleń pobije to czuć, tak, idzie do przynęty bardzo szybko i pobicie jest mocne cap i w nogi, ale jakie te jego nogi, to jest odjazd jakby powiedział koleś po wzięciu dawki, więc radze hamulec mieć dokładnie dopasowany bo pstryknie. Razu pewnego pewien wędkarz podszedł do mnie i mówi, a dlaczego kolega nie rzuca za niego, czyli za bolenia, trochę byłem zdziwiony, znawca się znalazł i dodał bo tak kolego nic nie złowisz. No tak sobie myślę, to rzeczywiście spec, ale niech mu. Kiedy nastał zmrok i spotkaliśmy się przy moście obok swoich samochodów ten sam kolega pyta - no i jak a jakoś nawet nieźle, a pan kolego – pytam – nic dziś nie biorą, a to ja przepraszam o widzi pan , ja mam. Gościu wsiadł i pojechał. Można obłowić przybrzeżne wody tylko pamiętać zawsze wyrzucić przynętę jak najdalej z nurtem, nie raz puszczałem na wodzie woblerka i ściągałem z dosyć daleka pobicia następowały czasami zaraz po zetknięciu z woda a czasami pod nogami. Jeżeli mówię o pobiciu to muszę przypomnieć, że trzymamy żyłkę zawsze napiętą i na poluzowanym hamulcu bo baletmistrz z niego pierwsza klasa. To bardzo ważne zapamiętajcie. Jest tak zwanym udawaczem, niby jestem słaby i nagle noga. A niby kiedy je łowić pod wieczór kolego pod wieczór a jeszcze w dodatku ciepły wieczór.i od połowy czerwca aż do października.O zapomniał bym, nic nie napisałem o kijku, ale przeoczenie. Ja ma kilka ale lubię szczególnie mój trzy metrowy Dragon o cw do3 to jest kijek. Połamania życzę.