Logowanie



Współpraca medialna

Gdzie przebywają - Rudolf Czajor

niedziela, 04 kwietnia 2010 11:09

Kiedy mówimy, że nic nie bierze, to zadajmy sobie pytanie dlaczego. Poważne pytanie. Obserwując moich kolegów po kiju, czasami przypadkowych, słyszę takie słowa. „ Tu ryby nie ma „ – Pusto nic nie bierze; - Ci z PZW to nic nie robią; itd., ale nikt z tych co tak mówią i są rozczarowani pustą siatka nie wiedzą najważniejszego.

 

Czego ? A mianowicie tego, że trzeba poznać siedliska ryb ich ścieżki, czyli ich zwyczaje. Na ogół my sami posiadamy wielki chęci do uprawiania tego sportu czy jak dla mnie hobby. Czy chęci wystarczą, czy dobry sprzęt wystarczy ? Nie. Mówi się że ryby łowi wędkarz a nie sprzęt i to prawda, ale łowi ten co zna wędkarstwo jako całość a nie tylko pewne czynniki. Znając zatem te prawdy przytoczę kilka mnie znanych i Wam gatunków ryb ale z innej strony, nie kolory i czy są smaczne ale ich najbardziej prawdopodobne siedliska i miejsce w akwenach, po prostu środowisko w jakim żyją. Czasami jest tak, że jedne z drugimi konkurują jednak w przyrodzie jest taka symbioza nie odmowna. Co spowodowało, że tak jest, ano nic innego jak łańcuch pokarmowy. Gdybyśmy mogli patrzeć przez wodę to zauważylibyśmy że wszystko w wodzie odbywa się na podstawie pewnego rytuału, każdy ma swoje miejsce w tym łańcuchu. Moje łowienie to wiele lat, bardzo wiele, i już trochę poznałem ten cykl świata wodnego, jednak nie zdobyłem tych wiadomości tylko nad woda ale i poprzez czytanie wielu prac naszych kolegów czy naukowców. Tak nie bójcie się czerpać z wiedzy innych. Korygujcie ja z własnymi doświadczeniami, a zapewniam, ze po odejściu z łowiska, nikt nie powie, że ryby nie ma. Prawda druga, to taka, że czasami tak jest, że ryba nie pobiera ale ten fakt uważam za jeszcze nie wytłumaczalny, przynajmniej do dziś, a czy jutro ktoś powie że wie, tego nie wiem, może ?. Teraz tak po kolei postaram się przybliżyć to co nie możemy zobaczyć, a czy mi się to uda ocenicie sami.

Może znaczne od naszej Płoci.

 





To, że jest i uczyła nas wędkowania to o tym nie muszę pisać jak i o tym, że jest wszędzie.
Płoć to jednak nie tak jakby się komuś wydawało, że jest jedna, ja uważam że nie są dwa gatunki płoci właśnie ta wszędobylska mała i ta druga gruntowa, duża. Ktoś może się ze mną nie zgodzić ale moje zdanie jest takie i go nie zmienię. Dlaczego ? Ano warunki, jak wszędzie tylko czas i warunki mogą zmieniać wszystko my nie. A warunki to nic innego jak środowisko i tyle i aż tyle. W jeziorach litoral powoduje to że w jego środowisku znajdujemy dużo różnego rodzaju żyjątek wodnych do planktonu włącznie tam tez płoć bardzo często przebywa i w swoich stadkach buszuje , to jest jej królestwo. Ich płochliwość też jest znana ale wiemy również że bardzo szybko powraca i znowu się obżera, dlatego mówimy tez czasami że jest wybredna, nie, nie jest wybredna ale płochliwa. W zasadzie każdy z nas miał już takie doświadczenie że wystarczyło zmienić haczyk na mniejszy i podać przynętę bardziej dopasowana do jej gustu i mamy ją jak na tacy. Wiec pytanie jest płochliwa czy nie jest ? Tak jest ale jest zawsze głodna i szybko wraca, a kiedy tak na prawdę dopasujemy jej zanętę to łowimy ja nawet z miejsca gdzie nie ma nawet najmniejszej roślinki. Ochotka, płatki owsiane, kłódka, chruścik czy pinka to ja musi skusić nie ma na to rady, pobiera. Ale do rzeczy, te małe możemy spotkać zresztą tak wynika z moich doświadczeń nie głębiej ja do 2,5 m najwyżej do 3 m I trzeba bardzo uważnie regulować grunt bo z tego co wiem to brania były czasami co godzinę inne czyli kiedy się uspokoiło podnosiłem np. na około 15 cm nad dnem i znów brały a z dna nie. Więc operowanie gruntem jest bardzo ważne, bo tak właśnie zachowuje się pokarm naturalny wodnego światka raz jest tu a drugi raz tam, wyżej i niżej. Tak to niestety zabawa w kotka i myszkę a nam się wydaje że jej tam nie ma a ona sobie siedzi trochę w innym miejscu. Stałem kiedyś w woderach po uda w wodzie z batem, i wtedy poznałem ten problem i wiem, że jest wszędzie tylko nie tam gdzie my myślimy. Co śmieszne, ? Tak, ale prawdziwe, bo jest a jej niema, ale jest.
Jeżeli chodzi o ten drugi gatunek płoci, dużej, ( pamiętajcie, że to ja mam dwa gatunki ) to trochę inna sprawa. Wybrałem się na leszcze zresztą nie pierwszy u nie ostatni tak myślę sytuacje która opisze również miałem nie raz odczuć jednak człowiek, wędkarz mało kiedy zwraca uwagę na to co uważa za normalne a przez to wpada w pewna rutynę nie zastanawiając się dlaczego tak a nie inaczej. Nie raz zaciąłem i wyładowałem dużą płoć ale wtedy zadałem sobie pytanie dlaczego te duże zawsze biorą na głębokiej wodzie, u mnie to jest od 6,5 m do 8 m łowię z łodzi. Nie jest tez prawda że tylko chodzi z grupą leszczy , tak są osobniki które tak robią ale nie jest to reguła czy zasada. Płoć duża ma swoje autostrady, chodzi swoimi drogami i trudno będzie ja złowić jak nie znamy zbiornika, bardzo trudno. Na miejscowych nie ma co liczyć bo nie zdradzają takich swoich tajemnic. Ja mam ułatwione zadanie bo łowie na kilku zbiornikach i powiem tak, znam je już. Wtedy też niby na leszcze ale okazało się ze trafiłem im prosto pod nos, czyli na ich szlak. 7,5 m twarde dno, lekko falowane dobra zanęta i przynęta i mówiąc o dużej płoci mówię o takich sztukach od 35 cm do 50 cm naprawdę okazy. I co ważne, ze przynęta musi dotykać bardzo lekko dna. Po tym doświadczeniu pojechałem na drugi zbiornik sonda, te same warunki, środowisko i te same efekty. Więc drugi gatunek płoci łowimy jak wyżej. Hol jest naprawdę nagrodą nie do opisania. Piękny i fascynujący. . .

 
Reklama

Reklama

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama